28.12.20

Ta mała czarownica nie ma dla mnie litości.

To nie jest dobry rok. Wszyscy narzekają na 2020 i chociaż wydarzyło się w nim również trochę dobra, to Tatuś-Bajarz nie ma zamiaru odstawać od narzekania - to był (i póki co, wciąż jest) bardzo męczący rok. A na jesieni jest tak, że...


Pociechy na edukacji domowej jednak trochę się nudzą. Komunikacja zdalna nie zawsze wystarcza a i w domu nie wszystko da się zrobić. Jedną z nowych atrakcji jest powrót do przesuwania granic - sprawdzania, co jesze im wolno. A przecież nerwy mogą puścić wszystkim. Wydaje się, że pozycję liderki przejęła właśnie najmłodsza, najsłodsza... Młoda. Co więcej - doskonale wykształciła sobie umiejętność niesłyszenia i w zeszłym tygodniu nie pomagały nawet żadne insynuacje dotyczące Mikołaja przynoszącego rózgi. 

Dzisiaj przesuwanie granic miało swoją kontynuację, a uszy Młodej wciąż nie słyszały żadnych uwag Tatusia-Bajarza. W końcu nie wytrzymał, ryknął basem i wyciągnął konsekwencje. Młoda zakręciła się chwilę po pokoju, po czym przyniosła Tatusiowi bajarzowi książkę. 

- Może byś sobie przeczytał tutaj o złości...
- Sobie? - zapytał zdumiony Tatuś-Bajarz.
- No możesz przeczytać mi.

I poszli czytać Młodej na kanapie. 

- ...bo widzis - kontynuowała Młoda w najsłodszy Kjujewni sposób - bo ty się czasem tak wkuzas, ze pomyślałam, ze chciałbyś sobie psecytać o złości.



24.4.20

Kjujewna na ratunek - opowieść krótka.





...w gardle zaschłoooo miiiii i butelka zupełnie, zupełnie już pusta... - zaśpiewał walczący z rzeczywistością Tatuś-Bajarz. Wspomagał się gitarą, która odbiegała od nut tylko trochę mniej od śpiewaka.

Młoda usłyszawszy te słowa uniosła brwi, a promyk radości zawitał w jej wzroku. Wyszła z pokoju. Za chwilę wróciła ze szklanką wody.


- Proszę tatusiu.


Kurtyna...

3.1.20

Zastrzelony przez dziecko #1

Opowieść krótka - i na gorąco.

Młoda dokazywała od rana i nie dawała szans na pozbieranie cierpliwości. Młody i Młodszy niewiele jej ustępowali, ale dzisiaj wyjątkowo prym wiodła Ona. Nie można było tego zrzucić na braci i (w przypadku roziców) nie zareagować.

Kiedy więc po raz kolejny kompletnie zignorowała prośby i groźby i skoczyła z krzesła na łóżko, Tatuś-Bajarz nie miał wyjścia. Z sercem w gardle huknął na córkę - idziesz do kąta! I zastanowię się, czy obejrzysz dzisiaj bajkę - dodał, bo sytuacja z zachowaniem Młodej naprawdę była niebezpieczna.

Młoda poszła do kąta, posiąkała trochę nosem (krojąc przy tym serce Tatusia-Bajarza nożem obtoczonym w soli). Po chwili jednak wyszła, podeszła od Ukochanej i, zanim ta zdążyła odesłać ją do kąta, powiedziała zawodząc lekko scenicznie:

- ja już sobie przemyślaaaałaaaam...

- Co sobie przemyślałaś? - zapytała autentycznie zaintrygowana Ukochana.

- No... żebym ja jednak oglądała... - nie zdążyła dokończyć, bo obydwoje z Ukochaną staraliśmy się (niezbyt skutecznie) ukryć fakt, że nagle zaczęliśmy się dusić ze śmiechu.

No więc...